wycieczka Elbląg i Malbork 06.2016

Kolejną propozycję sekcji turystycznej, czyli 4-dniową wycieczkę po Ziemi Elbląskiej rozpoczęliśmy od zwiedzania Pelplina. Wielowiekowa siedziba zakonu cystersów zaofiarowała nam, podobnie jak licznym grupom odwiedzającym to miejsce, setki historycznych eksponatów w muzeum diecezjalnym oraz słynną katedrę. Pelplin odwiedził także nasz papież Jan Paweł II i po tych wydarzeniach jest także wiele pamiątek.

Kolejno na naszym szlaku pojawił się zamek krzyżacki w Malborku, określanym czasem z tego powodu mianem Krzyżakowa. To rozległe wzgórze zabudowano jako warownię obronną. Jest to jedna z wielu na tym terenie pozostałości działań Zakonu Krzyżackiego. Podbijanie ludności tubylczej pod hasłem szerzenia chrześcijaństwa przeciął triumf króla Jagiełły pod Grunwaldem, ale zamki krzyżackie do dziś budzą szacunek z powodu solidności i kunsztu budowlanego. Zwiedziliśmy potężny, chytrze zabezpieczony wjazd do zamku i szereg sal o różnym przeznaczeniu. Były to pomieszczenia kuchenne, sypialnie, sale narad, skarbiec, ale także, powiedzielibyśmy dziś – toaleta, gdzie sedesy miały sprytne odprowadzenie wprost do rzeki. Uznanie budzi sposób ogrzewania sal użytkowych gorącym powietrzem podgrzewanym w specjalnym palenisku w piwnicy i rozprowadzanym systemem kanałów w ścianach. Solidne mury, wielka studnia, magazyny żywności i broni umożliwiały długą obronę. W wielkich, reprezentacyjnych salach można byłoby organizować bale, służyły jednak innym celom, bo jak wiadomo w zakonie panowała ostra reguła co do obecności, a właściwie nieobecności kobiet. Jedną z wielkich sal przeznaczono do celów sakralnych, co dziś wywiera specyficzne wrażenie. Obchód zamku zakończyliśmy wystawą wyrobów z bursztynu oraz ekspozycją starej broni.

Drugi dzień – spacerek autokarowy po okolicy rozpoczęliśmy od Raczek Elbląskich, czyli najgłębszej depresji w Polsce. Jest to raptem 1,8 m depresji, więc kuda nam do Morza Martwego! Przy okazji wysłuchaliśmy ciekawej historii przystosowywania tych terenów dla celów rolniczych. Ten obszar wiecznie trapiony powodziami albo od rzeki albo od morza pomogli zagospodarować przybysze z Holandii, najlepsi w tym temacie fachowcy, bo tam przecież na dużym obszarze poldery to normalka. Pobudowano kanały, zastawki, groble, przepompownie i na dzień dzisiejszy ten bardzo żyzny obszar jest efektywnie wykorzystywany rolniczo. Przejechaliśmy wzdłuż Zalewu Wiślanego przez silnie pofałdowane tereny leśne, gdzie podobno idąc na grzyby warto zabrać ze sobą również sprzęt alpinistyczny.

W miejscowości Kadyny podziwialiśmy drugi co do wielkości w Polsce dąb, a w Tolkmicku port rybacki i malowniczą zabudowę.

Wylądowaliśmy w końcu we Fromborku – mieście Kopernika. Niedawno odkryte szczątki naszego wielkiego astronoma zbadano pod kątem DNA i teraz można twierdzić z całkowitą pewnością, że byliśmy przy jego grobie we fromborskiej katedrze. Drugim magnesem dla turysty są słynne katedralne organy. Słuchając koncertu organowego byliśmy pod wrażeniem zarówno bogactwa dźwięków, jak i specyficznego efektu stereo dzięki drugim organom umieszczonym przy ołtarzu.

Trzeci dzień – clou wycieczki – Kanał Elbląski. To jedyne miejsce na świecie, gdzie statkiem podróżuje się po lądzie. Płynąc kanałem z Elbląga do Buczyńca pokonaliśmy prawie 100 metrów różnicy poziomu wody dzięki pięciu pochylniom, gdzie po szynach na specjalnym wózku nasz statek „płynął” po trawie. Co ciekawe, napęd dla tych pochylni jest całkowicie ekologiczny, pochodzi od turbin takich, jak w młynach wodnych. Kanał Elbląski przecina jezioro Drużno, które stanowi ewenement natury. Jest ostoją ptactwa wodnego oraz roślinności wodnej i bagiennej. Witały nas klucze kormoranów, mewy, kaczki i łabędzie. Szczegóły kanału, cudu inżynierii wodnej jako koncepcji i realizacji mogliśmy jeszcze dodatkowo poznać w muzeum w Buczyńcu. Dzień zakończyliśmy spacerem po starówce elbląskiej, jakże innej w swym charakterze od podziwianego niedawno Starego Miasta w Krakowie.

Ostatni dzień to Toruń, miasto piernika, Kopernika i … Rydzyka. Właśnie od nowego kościoła - Najświętszej Panny Maryi - Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II - rozpoczęliśmy zwiedzanie Torunia. Niedawno ukończona budowla może budzić kontrowersje, ale nikt nie powie, że nie jest monstrualna i oryginalna, o co jej twórcom zapewne najbardziej chodziło.

Dom i pomnik Kopernika, krzywa wieża i rynek to obowiązkowe punkty każdej wycieczki. Także i my, studenci 3 wieku „zaliczyliśmy” te miejsca i odbyliśmy przykładną karę na ostrym grzbiecie osiołka. Wróciliśmy do domu syci wrażeń historycznych i przyrodniczych Ziemi Elbląskiej.